gra planszowa Retro Reporter

Zdrowie i higjena

Dodano: 26.04.2013
Żródło: Nowiny Codzienne 01.05.1933 nr 131 s. 3

Litery „A", „B" I „0" Wstrząsy na rynku krwi

Djalogi uczonych na procesie Gorgonowej zainteresowały nietylko zwykłych śmiertelników, lecz przedewszystkiem fachowców w dziedzinie transfuzji. Dyskusja w sądzie krakowskim zbiegła się właśnie z okresem poważnych wstrząsów na „rynku krwi". Transfuziści odbywają zebrania, na których jest omawiana sprawa  stworzenia związku zawodowego, następnie sprawa konkurencji, wreszcie taksy.
Skorzystaliśmy z uprzejmości przyszlego (napewno!) prezesa związku dostawców krwi, p. Michała Sobótki, który zakomunikował nam, co na stępuje:
— O ile przed wojną, proszę panów, transfuzja była rzadkością, o tyle obecnie odbywa się codziennie po kilka operacyj. Jeżeli tak dalej pójdzie, to nawet zwykły reumatyzm zaczną leczyć przy pomocy transfuzji. Gdybym miał dziś 50 litrów, to bym sprzedał bez trudności. Krew, proszę panów, musi być świeża i od człowieka zupełnie zdrowego. A takich jest niewielu, bo wygląd nic tu nie znaczy. My, dostawcy krwi, dzielimy się na trzy kategorje. Do pierwszej należą posiadacze krwi grupy A, do drugiej krwi grupy B, a do trzeciej posiadacze krwi grupy O. Taki podział jest konieczny przez wzgląd na zasadnicze różnice. Najbardziej jest ceniona krew O. Można ją  
wlewać każdemu. Grupa A spotyka się częściej i przeto koledzy tej kategorji mają więcej roboty. Grupa B jest rzadsza i nieco droższa od A. Na tem trzeba się znać.
— Jak przedstawia się sprawa konkurencji?
— W dzisiejszych czasach niema się czemu dziwić. Każdy, kto ma zdrową krew, szuka kupca.
— Czy to prawda, że panowie prowadzicie specjalny tryb życia?
— Tak. Każdy fachowiec - dostawca prowadzi się porządnie, nie pije, nie hula, nawet nie pali, żeby mu się towar nie popsuł w żyłach.
— A sprawa taksy?
— Jesteśmy wyzyskiwani. Nie będę wymieniał nazwisk, ale naprzykład jeden z chirurgów, który 
umawia się na 25 cm. krwi, zawsze bierze coś na dolewkę, jeszcze ze trzy albo nawet pięć kubików. To nie jest w porządku. Pozatem nieraz klienci umawiają się przed operacją, że zapłacą pięćdziesiąt złotych, a po zabiegu nie chcą dać więcej niż trzydzieści. Cofnąć towaru nie można w
żaden sposób, a do sądu pchać się nie wypada.
Więc jakie są panów projekty?
— Zamierzamy ustalić taksę. Opłata będzie zależna od gatunku krwi i od ilości pobranego towaru.
Pan Sobótka stwierdza na zakończenie, że związek transfuzistów dąży do otwarcia sanatorjum dla  swoich członków, w którem mogliby odpocząć w okresach pomiędzy operacjami.





wykonanie: tworzenie stron www warszawa - wzt.pl