gra planszowa Retro Reporter

Tenis

Dodano: 27.01.2013
Żródło: Ilustrowany Kurier Codzienny 16.05.1932 nr 134 s.11

Porażka polskiego double’a w puharze Davisa.

Warszawa, 14 maja. (RM). O ile pierwszy dzień meczu z Holandją przyniósł nam pełne zadowolenie, o tyle w drugim dniu nastrój zmienił się mocno. Para polska mimo, że miała za przeciwników osłabioną brakiem Timmera parę
holenderską i mimo słabego poziomu gry przeciwnika, nie potrafiła rozstrzygnąć spotkania na swoją korzyść.
Bardzo jednak denerwującym był fakt, że przebieg spotkania wykazał przewagę Polaków i zwycięstwo powinno było być po ich stronie, tembardziej, że w piątym secie prowadzili już 5:3 (!). To jednak, co zrobił tym razem Jerzy Stolarow, przeszło wszelkie oczekiwania.

Stolarow tym razem był juz nienieregularny i słaby, ale grał wprost beznadziejnie. Dość powiedzieć, że w ciągu 2 i pół godzin walki, dał dosłownie parę dobrych Smeczów i trzy naprawdę pierwszorzędne dryjwy. Jest to stanowczo za mało. Pozatem psuł najłatwiejsze piłki, czasem w nie wogóle nie trafiał, był nieruchliwy i nie przejmował się grą. Wszelkie nadzieja, pokładane dobrej grze polskiego doubla, spaliły na panewce i jeszcze raz okazało się, że konkurencja ta w porównaniu z grą naszych singlistów, przedstawia się opłakanie.

Tłoczyński robił, co mógł, ale nie mógł przecież przewidzieć, że partner nie będzie odbijaj najłatwiejszych piłek, w najważniejszych momentach. A że i on też ma wiele zaległości w grze podwójnej, w sumie doubel polski przedstawiał się poprostu nędznie, a na publiczność podziałał przygnębiająco.

Z Holendrów na uwagę zasługuje szybki Hughan, mający duże zadatki na dobrego gracza. Jest on szybki, ma dobry start i dobrą siatkę. Koopman jest typem gracza zupełnie przeciętnego. Wskutek tej porażki doubla polskiego, wynik meczu brzmi wprawdzie 2:1 na naszą korzyść, ale spotkań singlowych nie wolno nam już lekceważyć.



wykonanie: tworzenie stron www warszawa - wzt.pl