gra planszowa Retro Reporter

Inne

18.08.2013
W ubiegłą niedzielę został zakończony Konkurs Samochodów Reklamowych, w którym udział brały wozy wszystkich  większych przedsiębiorstw przemysłowych i handlowych, posiadających własny tabor  samochodowy.
Sąd Konkursowy, złożony z wybitnych fachowców, zarówno ze sfer kupieckich jak i automobil., jednogłośnie przyznał pierwszą nagrodę w postaci patery patynowanej, ręcznie kutej w miedzi, furgonowi  reklamowemu Pierwszej Warszawskiej Palarni Kawy, Cykorii i Surogat. Kawy „Pluton" T. i M. Tarasiewiczów.

Nagrodzony samochód wchodzi w skład taboru fabrycznego „Pluton". Wszystkie wozy mają Jednolicie wykonana nadwozia, przy czym na specjalne podkreślenie zasługują estetyczna i nader prostymi środkami osiągnięte podkreślenie rodzaju przewożonych towarów.
17.08.2013
Konni dorożkarze — czyli tak zwani w warszawskiej gwarze ulicznej „sałaciarze“ - triumfują w stolicy, robiąc poważną konkurencję samochodowym taksówkom.
Niedawno mówiło sie w Warszawie o dorożce konnej - jako o przeżytku, a „dryndziarza“ określało sie jako typ wymierający... Tymczasem dzieje sie coś wręcz przeciwnego i niespodziewanego. Liczba dorożek konnych warszawskich nietylko nie zmniejsza się ale nawet ostatnio wydatnie wzrosła. Dorożki, cieszą sie dużym popytem...
Niewątpliwie w pewnym stopniu wpływa na to fakt ustalenia taryfy za kurs — choćby najdalszy - na 1 złotego... Przedewszystkiem zaś cudzoziemcy przybywający obecnie licznie do War szawy - uważają dorożki za oryginalny egzotyzm i chetnie niemi jeżdżą...
17.04.2013
Władze budowlane nie wiedzą, co zrobić z walącemi się wieżami kościoła św. Florjana na Pradze. Specjalna komisja rzeczoznawców zaleciła prowizoryczne zabezpieczenie zagrożonych wież. Ze względu na duże koszty, przewidziane jest na razie zdjęcie górnych części obu wież. Niebezpieczeństwo usunięto przez ogrodzenie terenu.
17.04.2013
Walka, jaką stoczyli Grabowski i Sztekker przyniosła niemiły zawód publiczności, która właśnie od tego spotkania oczekiwała dużo ciekawych i efektownych momentów. Tymczasem działo się zupełnie coś innego. Zapaśnicy już od samego początku zaczynają brutalizować. W drugiej rundzie  Grabowskiemu udaje się założyć nelsona, jednak Sztekker wyrywa się. Ponosi go więc temperament, zaczyna bić Grabowskiego, który ani przez chwilę nic pozostaje mu dłużny. Od czasu do czasu walka toczy się poza dywanem, a także i na bandzie. Trzy rundy nie przyniosły rezultatu.

Poraz pierwszy też gwizdano na Sztekkera — i słusznie. Prawdziwą rozkosz sprawiła decydująca walka Bielewicza z Kwarjanim. Tu było widać, że o zwycięstwie decydować będzie prawdziwa zręczność i przewaga, a nic podstępne pakowanie palców do oczu lub kopanie.
16.04.2013
Przykra i niesamowita ceremonja odbyła się w tych dniach w mieszkaniu cudotwórcy z Przasnysza, Ajzyka Mandelbauma, zamieszkałego przy ul. Pawiej 16. W pokoju ustawiono świece woskowe. Zebrało się dziesięciu pobożnych, ubranych w t. zw. śmiertelne koszule. Na stole leżał barani róg. Chodziło o wypędzenie „dybuka", który usadowił się w duszy młodej dziewczyny.
Ceremonja taka jest tematem dramatu Ańskiego „Dybuk", grywanego na scenach polskich. Ceremonje  takie odbywały się w średniowieczu, nawet w wiekach nowszych, ale w każdym razie obecnie należą do rządkości.

Ceremonja odbyła się zgodnie z przepisami. Dziewczynę posadzono na krześle pomiędzy świecami, zadęto w róg, wymówiono kilka fragmentów z psalmów Dawida i cadyk wez
wał „dybuka", by opuścił ciało pacjentki.
Czy eksmisja „dybuka" odniosła skutek, dowiemy się dopiero za parę dni, albowiem, jak zapewnił cadyk, dopiero po kilku dniach następuje rezultat zastosowanego zabiegu.
15.04.2013
Szajka nieujętych narazie złodziei, t. zw. „lipkarzy", dokonała nocy ub. niezwykle zuchwałej kradzieży w domu Nr. 12 przy ul. Nowolipki. Złodzieje przeszli po dachach na wspomniany dom, następnie przez otwarty dymnik dostali się na strych i schodami zeszli na podwórze, skąd przez uchylone okno dostali się do parterowego mieszkania handlowca Arona Leszczyńskiego. Rozpyliwszy w mieszkaniu jakiś środek nasenny, złodzieje grasowali przez dłuższy czas, nie obawiając się obudzenia mieszkańców. Spakowali w tłomoki znaczną część ubrań domowników oraz bieliznę stołową.
15.04.2013
Zakon Mojżeszowy zaleca Żydom codzienne odprawianie modłów przed wieczornych, t. z w. „mnichem". By jednak „minchem" - były skuteczne i zgodne z wszelkiemi przepisami rytuału, musi brać w nich udział conajmniej 10 Żydów.

Na tem tle zdarzyła się wczoraj wieczorem zabawna historja w bóżnicy na Pradze przy ulicy Stalowej 18 gdzie szamesem, czyli zastępcą, rabina jest Srul Chnim Szyle.

Szames spotkawszy dwu poważnych mężczyzn — jednego z piękną czerwono - blond brodą wciągnął ich prawie siłą do bóżnicy, by uzupełnić brakującą liczbę.
Natychmiast, gdy w bóżnicy  znalazło sie 10 osób, szames uderzył trzykrotnie w stół, dając tem znak do rozpoczęcia modlitwy. Nagle rozległy się krzyki jednego z obecnych, posiadacza pięknej brody, który począł urągać szamesowi.

Jak się okazało, brodaczem był chrześcijanin, katolik, p. Stanisław Kozłowski (Grochowska 134), 
którego wciągnięto do bóżnicy.
wykonanie: tworzenie stron www warszawa - wzt.pl