gra planszowa Retro Reporter

Styl życia

Dodano: 26.06.2013
Żródło: Nowiny Codzienne 06.07.1933 nr 200 s. 4

O plażach i plagach sekrety brzegów nadwiślańskich

Gdzież ma zaczerpnąć świeżego powietrza, gdzież opalać się na „przypiekane prosię", „indjana", Josephine Backer, Ghandiego, czy inną czekoladkę, gdzie prezentować żebra, ewentualnie ciało z przyległościami oraz niepokojące pyjamas i zupełnie uspakajające kostjumy, gdzie pływać,
brodzić i nurkować, gdzież wreszcie ma się na kupnym, czy też domowego wypieku kajaku  
człapać szanujący się warszawianin i takaż, identyczna warszawianka jeśli nie na Wiśle i na jej wybrzeżach, zwanych przystępnie plażami.

Tych plaż jest mnóstwo, ale de facto, żeby trafić na takie coś, co możnaby nazwać plażą trzeba się urodzić w czepku, być  zawodowym szczęściarzem, albo należeć do jakiego klubu rozporządzającego własnym kawałkiem wybrzeża. W przeciwnym razie grozi zwykłemu śmiertelnikowi tułanie się po wszelkiego rodzaju przedziwnych instytucyj nadbrzeżnych.

JEDNA NOGA I INNE MOŻLIWOŚCI ZA ZŁ. 1.50

Wkroczmy przeto śmiało i  odważnie na jedną z takich t. zw. plaż. Wejście — 50 groszy. O ile
miałby ktoś zamiar rozebrać się — minimalna cena uskutecznienia tego zabiegu wynosi 1 zł.
Wówczas korzysta się z szafki umieszczonej za niziutkim płocikiem. Gdyby natomiast ktoś
chciał być sybarytą i obnażać się luksusowo musi nabyć za 1 zloty i 60 groszy „kabinę". Opłata ta uprawnia do zamknięcia się w małym, malusieńkim kojcu, w którym znajduje się wąska  ławeczka oraz jeden gwóźdź. Jeśli przypadkiem znajdzie się ich więcej, należy odnosić się do 
tego z entuzjazmem, chyba, że gwóźdź znajduje się w ławce i przypadkiem usiądziemy na nim.
Zasadniczo jednak na ławce  stawia, się walizeczkę z kostjumem i ręcznikiem, a samemu stoi się
obok na jednej nodze. Na drugą nie starcza miejsca. Wspieranie się o ściany „kabiny" jest  niewskazane. Chyba, że ktoś pragnie wzorem fakirów naszpikować się drzazgami sterczącemi z niepomalowanych, lecz za to brudnych ścian. Naogół ubieranie się i rozbieranie odbywa się po ciemku, albowiem mała, umieszczona na drzwiach dziurka nietyle dostarcza światła ile reminiscencji tych małych samotnych,  jednoosobowych budyneczków z letnisk  podmiejskich.

JAK WYGLĄDA PIASEK?

Po opuszczeniu kabiny można rozciągnąć się na „złocistym piasku". Piasek coprawda nie jest złocisty, tylko ponuro czarny, lecz za to ozdobiony suto wszelkiego rodzaju galanterją w rodzaju papierków zwykłych i od czekolady, skorupek od jajek, oraz doczesnych szczątków śledzi
i sardynek. Naogół ma się niczem niezwalczone przekonanie, że stąpa się po wszystkim brudzie z 
całej Warszawy, sproszkowanym i ulokowanym tu właśnie, aby udawał wobec naiwnych  warszawiaków prawdziwy piasek.

CIAŁA I INNE DROBIAZGI

Ciał naogół jeszcze na plaży niewiele. Te, które już są i chcą się przysmażać są narazie jeszcze białe z dystyngowanym szarym odcieniem. W oczekiwaniu na silniejsze słońce rozkładają się na piasku i wogóle. Kostjumy perwersyjne, wycinane na plecach. Niektórzy gentlemani, wbrew przepisom demonstrują kobieco piękne torsy.

NIECO POEZJI I LITERATURY

Czas oczekiwania na słońce skraca się odczytywaniem rozmieszczonych na płotach reklam. Płoty i reklamy malowane są przedziwnemi, najbrudniejszemi pod słońcem farbami w możliwie najbrzydszy i najmniej estetyczny sposób. Ma to zapewne na celu obrzydzenie tego padołu i 
zachęcenie do popływania. Popływanie jest w tym wypadku rzeczą nader prostą. Wchodzi się odrazu do bardzo gęstej, ozdobionej pływającemi jak w rosole, tłusteimi „oczami" wody  nadbrzeżnej i brnie się dalej w poszukiwaniu miejsca stosownego do kąpieli, ewentualnie do 
utopienia się. W tym wypadku pozostawiony jest wolny wybór. A ukryte w przybrzeżnem błocie 
żaby rechocą rzewnie requiem.

EGZOTYKA

Tak drepcząc brzegiem można zawędrować do „Egzotycznego parku rozrywek sportowych". Tu jest dopiero to, co się nazywa dreszcz. Na drutach i sznurkach pozawieszane groźne i wspaniale smoki papierowe i tekturowe budzą podziw przytomnych. Za sznurkami — strzelnice i inne rozrywki. Można strzelać z floweru i z łuku. Coraz to któryś z obnażonych gentlemanów uczuwa w sobie ducha nieboszczyka Wilhelma Tella i terefere kuku strzela śmiało z łuku. Za jedne 5 groszy.

MAGJA

Oprócz egzotyk jest i magja. Czarnookie, czarnoszyje i czarnonogie cyganki włóczą się gromadnie wśród nagusów.
— Powiem ci jakich gości będziesz paniusia miała dziś wieczorem — mówi natchniona i brudna
wieszczka. Jeśli paniusia broń Boże nie jest ciekawa tych gości, wróżbitka życzy jej serdecznie
rychłego skręcenia karku i  innych epidemicznych przypadłości.
O epidemję przytem nie jest trudno, jeśli się zważy, że przechodząc kolo "egzotycznego Parku" i innych placów sportowo - rozrywkowych należy stąpać bacznie i ostrożnie. Trudno. To się nazywają czynności fizjologiczne. Ludzie są tylko ludźmi. Ale dlaczego koniecznie na miejscach
przeznaczonych na plaże? Czy nikt nie zwraca uwagi na stronę sanitarną?

INNE PLAŻE

Inne plaże na szczęście przedstawiają się nieco lepiej. Na plaży miejskiej (podzielonej na damską i męską) jest już znacznie czyściej. Wejście kosztuje 40 groszy, ulgowe 20. Łącznie z prawem do szafki na ubranie. Pływać można w umieszczonym na Wiśle basenie.

Bardzo miło opalać się można również na plażach żoliborskich. Niektóre z nich, obsadzone młodą wikliną posiadają zachęcajco czysty, biały piasek. Można również przejść brodem na znajdującą się na środku Wisły łachę. Niestety nie ma tam miejsc wytyczonych do pływania.  Jednak mimo to dzika plaża tamtejsza cieszy się ogromnem  powodzeniem. Nierzadkim gościem są w tamtych stronach nawet i limuzyny przywożące amatorów plażowych, jako że wszyscy są równi wobec słońca.



wykonanie: tworzenie stron www warszawa - wzt.pl