gra planszowa Retro Reporter

Sprawy kryminalne

Dodano: 15.02.2013
Żródło: Ilustrowany Kurier Codzienny 07.09.1932 nr 284 s. 12

Sprawa celi Nr. 45 przed sądem.

Z Warszawy donosi (Pm): Przestępcy przypadkowi, których los zagoni do zbiorowej celi więziennej, przechodzą  zazwyczaj koło udręk, które spotykają ich ze strony zawodowych przestępców, uważających się za kastę uprzywilejowaną po tamtej stronie starych murów. Więźniowie, którzy po raz pierwszy znajdą się za kratami i w dodatku nie należą do  środowiska mętów, nazywani są „frajerami” i narażani są na najrozmaitsze szykany. Nietylko muszą oni wyręczać zawodowych przestępców w sprzątaniu celi i wynoszeniu nieczystości, ale otrzymaną z domu żywnością muszą się dzielić z tyranami celi, będąc w dodatku bici i katowani w najokropniejszy sposób.

Mało kto wie o tych ponurych scenach cel więziennych. Maltretowani bowiem więźniowie rzadko kiedy donoszą o tych wy
brykach teroryzująeyeh ich zbrodniarzy. Dlaczego zazwyczaj wszyscy znoszą i milczą? Otóż okazuje się, że nietylko ze stra
chu przed gorszemi szykanami ze strony współwięźniów, ale i z tego powodu, że najczęściej tego rodzaju skargi więźniów pozostają bez skutku i jak się teraz okazało, bywają dozorcy, którzy wchodzą w porozumienie z przestępcami teroryzującymi pozostałych więźniów i nietylko nie reagują na skargi pokrzywdzonych, ale starają się także, aby te skargi nie dochodziły do wiadomości władz przełożonych.

Tego rodzaju wypadek, odsłaniający, wstrząsające tajniki cel więziennych, znalazł się dzisiaj przed sądem okręgowym w
Warszawie.

Nowoczesne wlezienie kaźnią męczeńską.

W nowoczesnem więzieniu przy ul. Daniłłowiezowskiej, nazwanem przez przestępców hotelem „Bristol", istniała cela Nr. 45, w której zazwyczaj przebywało 150 do 200 więźniów. W celi tej obok zawodowych przestępców osadzano również osoby, mające do odbycia krótkoterminowe kary administracyjne oraz kupców, pozbawionych wolności w związku z bankructwem. Postanowiło to wykorzystać 4 więźniów recydywistów, którzy na wzór „Tasiemki" założyli bandę terorystów, którzy teroryzowaniem i biciem zmuszali pozostałych więźniów do składania okupu w gotówce, bieliznie, otrzymwanej z domu i t. zw. „wałówek", tj. paczek z żywnością, otrzymywanych z  domu.

Na czele tej bandy terorystów więziennych stanął odsiadujący po raz dziesiąty karę więzienia za kradzieże Eli Rosenstern, którego w celi przezywano „Edek generał-gubernator". Pomocnikami jego byli Matys Gruenberg, Feliks Burkowski i Kazimierz Książek.

Teroryści w najokropniejszy sposób katowali pozostałych więźniów, bijąc ich często do krwi. Wreszcie pewnego dnia
prokurator p. Sima przeprowadził wizytację wiezienia i wówczas posypały się skargi maltretowanych więźniów. Stwierdzono przytem, że dozorca Stanisław Kozłowski, który miał pieczę nad więźniami, nietylko nie reagował na skargi teroryzowanvch więźniów, ale przyjaźnił się z terorystami, którzy oddawali mu część łupów i mimo próśb  pokrzywdzonych nie meldował swej władzy o poobiciach. Jest jeszcze to ciekawe, że więźniów terorystów robiono
t. zw. porządkowymi, którzy mieli utrzymywać porządek w celi. Rozwydrzenie zbrodniarzy doszło do tego stopnia, że aresztanta, niejakiego Szatańskiego podczas gry, polegającej na biciu, zatłuczono w celi na śmierć.






wykonanie: tworzenie stron www warszawa - wzt.pl