gra planszowa Retro Reporter

Oszyści, fałszerze, aferzyści

Dodano: 06.03.2013
Żródło: Ilustrowany Kurier Codzienny 28.10.1932 nr 299 s.9

Miła rodzinka przed sądem.

Z Warszawy donosi (Mt): Sąd okręgowy rozpatrywał dzisiaj dość skomplikowaną sprawę na tle nadużyć poborowych, która odsłoniła zupełuie niezwykłe stosunki w rodzinie Furmaników. Na ławie oskarżonych zasiedli dwaj bracia: Jan Kanty i Ludwik Furmanikowie, oraz Leon Boczkowski. Pierwszy z braci jest pracownikiem cukierni „Italia", drugi studentem korespondencyjnej politechniki w Paryżu (!!), trzeci jest murarzem. Ludwik Furmanik miał pójść do wojska: pewne sprawy jednak skłaniały go raczej do pozostania w cywilu. Przy pomocy brata swego Jana chciał się uwolnić, względnie odroczyć sobie służbę wojskową. Pomocnym miał mu być właśnie murarz Boczkowski, który poprzednio stając przed komisją wojskową otrzymał kategorje D. oznaczającą niezdolność do służby wojskowej. Za 300 zł.
Boezkowski zgodził sie stanąć na komisji poborowej jako Lndwik Furmanik.

Złośliwy traf chciał, że tym razem lekarze uznali Boczkowskiego za zupełnie zdolnego do służby wojskowej, przydzielając mu kategorię A. W związku z tem Ludwik Furmanik, którego zastępował na komisji Boczkowski, został powołany w szeregi i jak się następnie okazało, był świetnym żołnierzem i doskonałym sportowcem, uzyskując w czasie służby wojskowej cały szereg odznaczeń za strzelanie i lekkoatletykę. Stosunki jednak miedzy braćmi popsuły sie i w związku z tem Jan Kanty Furmanik powiadomił pewnego dnia policję o usiłowanej próbie oszustwa. Stąd sprawa sądowa.

Dzisiaj każdy z oskarżonych w inny sposób przedstawiał przebieg sprawy. Jan Kanty, t. j. ten, który pomagał bratu w
próbie oszustwa, tłumaczył się w ten sposób, że ruszyło go sumienie obywatelskie, dlatego uważał za swój święty obowiązek powiadomić o wszystkiem władze. Ludwik Furmanik mówi, że brat dlatego chciał go uwolnić od służby wojskowej, że w razie jego nieobecności do zarządu domu, który był ich wspólna własnością, wtrącałby się ojciec. Jan Kanty podobno niezupełnie właściwie prowadził wspólny interes i stąd obawy przed ojcem. Boczkowski poprostu tłumaczył się, że był bez pracy I chciał zarobić. Ciekawe były również zeznania ojca Furmaników. Oświadczył on
sądowi, iż młodszy Ludwik jest jego wybranym synem, starszy natomiast wyrodnym, który trwoni pieniądze z podejrzanemi kobietami. Okazuje się następnie, że miedzy synami i ojcem odbywały się już najrozmaitsze procesy w sprawach wekslowych i innych.

Sąd po naradzie ogłosił wyrok, skazujący wszytklch oskarżonych po 1 roku wiezienia, z zawieszeniem wykonania kary na
3 lata.



wykonanie: tworzenie stron www warszawa - wzt.pl