gra planszowa Retro Reporter

Miasto

Dodano: 10.08.2013
Żródło: Nowiny Codzienne 02.08.1932 nr 100

Dymek z papierosa Pierwszy dzień palenia w tramwajach warszawskich

Po raz pierwszy od powstania tramwajów w Warszawie, pozwolono nam palić w wagonach przyczepnych.

Jak wiadomo, sprawa palenia w tramwajach była poruszona przez dyrekcje monopolu tytoniowego, która interweniowała w ministerstwie komunikacji i uzyskała odpowiednie zezwolenie. Dyrekcja monopolu liczyła, iż w ten sposób zwiększy swe obroty. Wczorajszy dzień wykazał, że narazie obliczenia te nie są zbyt realne. Jak zdołaliśmy stwierdzić, palono
bardzo mało. Gdzieniegdzie można było spotkać palacza, który siedząc przy otwartem oknie wagonu, wypuszczał wstydliwie dym na ulicę. Być może, z czasem nabierzemy  
śmiałości.

Dzień wczorajszy, „historyczny" w dziejach tramwajów miejskich, obfitował w wesołe kawałki.
Do przyczepnego tramwaju linji Nr. 17 wsiada elegancki młody człowiek, wyjmuje papierośnicę i  
zwracając się do siedzących dam, pyta:
— Czy panie pozwolą?
— Co mamy pozwolić? — dziwią się warszawianki.
— Czy panie pozwolą zapalić?
Damy protestują, interwenjuje konduktor i, gdy pada odpowiedź, że od dziś można palić w tramwaju przyczepnym, niewiasty robią słuszną uwagę, że na wagonach powinien być
napis „Dla palących". Jak wiadomo, dyrekcja ograniczyła się do zdjęcia tabliczek wewnątrz wagonów z lakonicznym napisem „Nie palić".

W tramwaju linji Nr. 21  zadowolony robociarz podchodzi do konduktora i z nonszalancją prosi o zapałkę.  Konduktor, zaskoczony tem żądaniem oświadcza, że nie jest obowiązany.
Wywiązuje się dyskusja na temat czy w tramwajach przyczepnych konduktorzy powinni być zaopatrzeni w zapałki dla pasażerów.

— Niech założą płomyki gazowe jak w sklepie z papierosami — z humorem konkluduje jeden z uczestników dyskusji.


wykonanie: tworzenie stron www warszawa - wzt.pl