gra planszowa Retro Reporter

Życie towarzyskie

Dodano: 05.04.2013
Żródło: Nowiny Codzienne 03.12.1933 nr s. 4

Dziewczęta z parkietu

Wabik łatwej kariery i smutna rzeczywistość



żr:

We wszystkich miastach i  miasteczkach, gdziekolwiek tylko egzystuje nocny dancing, w  każdym z tych lokali rozrywkowych znajduje się chociaż jedna fordanserka. Silnie umalowana, ubrana gorzej lub lepiej (a przeważnie gorzej), tańczy z gośćmi na dancingu przez całą noc. Jak upływa życie takich dziewcząt z parkietu ?

KWALIFIKACJE

Czy muszą mieć jakie specjalne kwalifikacje? Nie, zasadniczo nikt nie wymaga od nich specjalnych umiejętności. Niektóre większe dancingi żądają znajomości obcych języków. Ale i to nie zawsze. Taniec? — no, przecież każda dziewczyna umie tańczyć. A tańczy lepiej czy gorzej, czy lekko i ładnie — o to mniejsza. Aby  tańczyła. A goście są i tak przeważnie trochę nietrzeźwi, więc nie zwracają na to wielkiej uwagi Grunt, żeby była niebrzydka, zgrabna, wesoła, wygadana i umiała się podobać.

ZAROBKI

Ile zarabia fordanserka? Rozmaicie bywa. Zależnie od lokalu otrzymuje przeciętnie za wieczór od 5 do 10 zl. Tę cenę płacą znane, duże dancingi. W mniejszych i na prowincji płacą po 3, nawet i 2 złote za wieczór. Tylko, że na prowincji dają chociaż jeszcze do tego i mieszkanie. Przeważnie w takim podrzędniejszym hoteliku. W Warszawie musi natomiast fordanserka sama starać się o jakiś hotel czy pokoik, a jeszcze częściej poprostu kąt w cudzej izbie. Do płacy dodawana jest zazwyczaj kolacja. Często jednak fordanserka godzona(sic!) jest bez kolacji, aby głodna, prędzej nakłoniła swojego tancerza na „postawienie" kolacji.

Dziewczęta, którym udaje się namówić gości do konsumcji, a zwłaszcza do zamawiania  trunków, otrzymują procent. Naogól zarobki dziewcząt są niewielkie. zważywszy, że muszą sprawiać sobie co jakiś czas sukienki, pantofle, pończochy, chodzić do fryzjera i manicurzyski. Nierzadko musi dzielić te swoje dochody z „opiekunem", którego większość z nich posiada.

PRACA I BEZ PRACY

Do pracy godzą się przeważnie (zwłaszcza jeśli chodzi o prowincję), na podstawie fotografji. Kontrakt zawarty jest zazwyczaj na miesiąc. O zerwanie i usunięcie z pracy nie jest trudno. Odmówienie przetańczenia z gościem stanowi powód do natychmiastowego wymówienia pracy
przez właściciela dancingu.  Nazajutrz zaczyna się na nowo poszukiwanie engagement.
Zdarzają się również  przeróżne zatargi z gośćmi, trudne do rozstrzygnięcia i wyjaśnienia. Zawsze chodzi wtedy o pieniądze, wręczone lub niewręczone dziewczynie przez pijanego towarzysza.
Pośrednictwo pracy w tym zakresie odbywa się różnie. Często robią to prywatni pośrednicy,
którzy każą sobie płacić z  otrzymywanej gaży wysokie prowizje. Czasem przeprowadza takie  
transakcje stowarzyszenie zawodowe lub wreszcie specjalne biuro pośrednictwa pracy.

W POCZEKALNI BIURA POŚREDNICTWA PRACY

Na drzwiach przybita tabliczka: Biuro pośrednictwa pracy do wszystkich zawodów (za wyjątkiem służby domowej). Przez biuro to poszukują pracy wszelkiego rodzaju artyści parkietowi, cyrkowi i variete.
Na małym stoliku czasopismo fachowe — taki „Program blatt" z fotografjami przeróżnych sił zagranicznych. Większość z nich znana z produkcyj w dancingach lub w cyrku. Tu zgłaszają się również fordanserki. Przychodzą przeważnie dobrze ubrane, w futrach. Przeważnie starają się o engagement na prowincję. Wysoka blondynka zachrypniętym głosem opowiada o losach swoich koleżanek. Sama jedzie do Białegostoku. Przedtem była w Lidzie. Inna, Rosjanka, przynosi swoje ostatnie fotosy. Ostatnio tańczyła w Adrji. Wszystkie przeważnie proszą o papierosa.

W POSZUKIWANIU KARJERY

W pewnej chwili przychodną dwie młode dziewczyny. Wyglądają na podręczne, i bardzo odcinają się od tych wszystkich zaondulowanych, nieźle ubranych dziewcząt. Ma się wrażenie, że są to debjutantki, które mają dopiero zamiar rozpocząć karjerę
— Panie tancerki? Duet?
— Nie, my jesteśmy fordanserki. Siostry cioteczne.

Opowiadają o tem, że przedtem tańczyły już w Gnieźnie, Toruniu, Lesznie i Wilnie, gdzie zarabiały 3 i pół złotego za  wieczór.
— My wilnianki jesteśmy. — dodają w formie wyjaśnienia.
Z tem wszystkiem robią przykre wrażenie, te młode dziewczynki, o pucołowatych policzkach i
wymalowanych brwiach i rzęsach. Nieudolny maquillage dziwnie koliduje z ich wyglądem. Są to niewątpliwie dziewczęta z proletarjatu miejskiego, zwabione nadzieją ładnej sukienki i  łatwego zarobku.
— Na początek chciałyśmy do małego lokalu, bo nie mamy sukienek — przyznają się z  zażenowaniem amatorki smutnego zawodu wesołych tancerek z parkietu.
I tak codziennie...





wykonanie: tworzenie stron www warszawa - wzt.pl